piątek, 16 października 2015

Rozdział 12

                                               Ariana

Siedziałam na sofie odkąd wróciłam z pracy. Och, pewnie interesuję was jedno, a mianowicie -randka z Jai'em. Czy mi się podobało? Cóż, nigdy nie bawiłam się Tak dobrze w towarzystwie mężczyzny.. Nie wiedziałam, że Jai jest aż taki hmm fajny? Cóż to mało powiedziane, nigdy nie byłam świadkiem takiej sytuacji, mam na myśli te w starbucks'ie.. Miał przed sobą wysoką, szczupłą blondynkę z wydatnym biustem. Gdybym była mężczyzną, dawno poprosiłabym o jej numer.. a tym czasem Jai stwierdził, że woli mnie od niej. Nigdy nie miałam jakiś szczególnie wielkich kompleksów, ale ja nie należę do kobiet za którymi wlecze się stado napalonych facetów. W końcu ja -niska brunetka z czarnymi oczami i małym biustem. I kto wygrywa według Was? No według mnie seksowna blondynka.. Ale nieważne, wracając. Jeszcze w dodatku te słowa co powiedział, że jestem w jego typie i potwierdził, że jest mną zainteresowany.. Byłam zszokowana tymi słowami.. Ale i tak cieszę się, że wyraziłam zgodę na te randkę, bo w końcu -poznaliśmy się lepiej, a o to nam właśnie chodziło. Jai jest wspaniałym facetem, a ja żałuję, że nie dostrzegłam tego wcześniej, chociaż mogłam. Ale lepiej teraz niż wcale! Pewnie ciekawi was też, co robiliśmy w parku, otóż poszliśmy nad stawek, co przyznam było dość romantyczne.. Boże, sama nie wierze w to co teraz powiem, ale wybaczenie mu było najlepszą decyzją jaką podjęłam.. Swoją drogą, nie wiem czemu powiedziałam Jai'owi o tym całym seksownym wzroku.. czuje, że teraz będzie wykorzystywał go przeciwko mnie, ale naprawdę ma rozbierający wzrok.. Nagle usłyszałam dźwięk mojego telefonu, oznaczający, że dostałam sms'a. Szybko podniosłam swój ciężki tyłek, by wziąć komórkę ze stolika. Na wyświetlaczu zobaczyłam zdjęcie Taylor, a pod nim wiadomość z której wyczytałam, że mam otworzyć frontowe drzwi bo zaraz przyjdzie..dobrze, że chociaż zapowiedziała swoją wizytę. Czym prędzej popędziłam w stronę drzwi. Odkluczyłam je i ujrzałam postać smukłej brunetki, która biegła niczym zawodowy biegacz. Otworzyłam drzwi na oścież, ułatwiając jej wejście. Dziewczyna wbiegła do domu, zdjęła swoje zamszowe, wysokie botki i od razu zajęła miejsce na fotelu. 

-Hejka kochana -powiedziała, ledwo dysząc. 

Poszłam nalać jej szklanki wody. 

-Hej, możesz powiedzieć mi dlaczego biegałaś? -spytałam i podałam jej szklankę wody gazowanej. 

-To nie jest takie istotne! Lepiej Ty mi powiedz jak tam Ty i Jai? Słyszałam, że zaczęliście od nowa! -zmieniła temat, patrząc na mnie przenikliwym wzrokiem 

-Skąd Ty do licha to wiesz?

 -Uhm..Luke coś wspominał. Więc? Jak wasze kontakty? Jest lepiej czy wam nie wychodzi? 

-Cóż, jest naprawdę dobrze -zaczęłam krótko, gdy już miałam kończyć, Taylor mi przerwała 

-Co to znaczy?! 

-To znaczy, że byliśmy na randce -oczy przyjaciółki pojaśniały 

-Jezu i jak było?! Jak na Ciebie patrzył?! Dotknął Cię po ręce?! Gdzie poszliście?! Taylor zasypała mnie milionem pytań, więc po kolei opowiedziałam jej wszystko. Nie obyło się bez pasków szczęścia.. Typowe dla Tay. 

-Jejku, on jest w Ciebie zapatrzony! A pocałował Cię?! A może coś więcej?! To by wyjaśniało ten nieład na głowie! 

-Jezu Taylor, nie uprawiałam z nim seksu! 

-Szkoda, na sto procent jest dobry w te klocki! Ale byś się odprężyła! 

 -Miałam się z nim przespać po jednej randce? Ty tak na serio? -spytałam zszokowana. 

-Jeżeli Ci się podoba, to czemu by nie? Cóż, on poza Tobą nie widzi świata, myślę, że byś nie żałowała 

-Przyznaj się, co brałaś? Ja nie jestem gotowa na seks.. Najpierw musielibyśmy być razem. 

-Och, no okay.. A chociaż Cię pocałował?-zapytała z nadzieją w oczach. 

-Nie, a powinien? 

-Według mnie tak. Jejku to takie słodkie! On jest ostrożny! Czyli boi się odrzucenia! 

-Więc? Co powinnam według Ciebie zrobić, co? 

-Nie wiem, a Ty? Jesteś gotowa na wymienianie się śliną z Wood'em czy masz zamiar czekać do 10 randki? Biedny musi wstrzymać swoje popędy seksualne do 40 randki 

-Hahah, jesteś bardzo zabawna, boki zrywać. O co Ci chodzi z tymi popędami.. przecież on jest dorosły, wie kiedy ma się wstrzymywać, a kiedy nie -stwierdziłam, na co dziewczyna prychnęła. 

-Powstrzymać się to może umie. Ale naprawdę myślisz, że nie podnieca się, gdy widzi Cię w szpilkach i krótkiej spódnicy? Albo w koszuli pokazującej biust. Serio tak sądzisz? 

-Oddam mu się, gdy będę gotowa- powiedziałam kończąc ten temat. 

-Ach, czyli Ci się podoba! -spojrzałam na nią ze złością w oczach. 

-Jest przystojny, to fakt -potwierdziłam, przytakując. 

-A czujesz coś do niego? 

-Cóż nie mogę tego stwierdzić po jednej randce, ale mogę powiedzieć, że intryguje mnie jego osoba. 

-O mój Boże, będę was shippować! -krzyknęła podekscytowana. 

-Przestań, przecież nie będziemy razem... 

-Och musisz być serio naiwna, jeżeli serio myślisz, że te wasze randkowanie do niczego nie doprowadzi. Zawsze mówiłam, że do siebie pasujecie. Daje wam niecały miesiąc i na pewno już będziecie po seksie. 

-Oj Taylor, nie baw się we wróżkę zębuszkę! -wywróciłam oczami, na co ona pokręciła głową na znak podirytowania. 

-Och no, zamierzasz być dziewicą do końca życia? Czy czekasz do ślubu? 

-Nie no wiesz, pójdę do domu Jai'a w krótkiej, obcisłej, czarnej sukience i zacznę go całować, a następnie zdejmę jego ubrania i rzucę go na łóżko, ano i powiem 'bierz mnie'. Kurde Taylor, nie jestem na tyle zdesperowana aby uprawiać seks z facetem z którym spotykam się miesiąc. 

-Jeszcze zobaczymy - prychnęła, a po chwili telefon mojej przyjaciółki zaczął dzwonić, spojrzała na wyświetlacz i przeciągnęła smukłym palcem po ekranie. Z jej rozmowy wywnioskowałam, że rozmawia z Luke'yem. Ach no tak, przecież oni ze sobą kręcą. Jestem na nią zła, że mi nie powiedziała co ich łączy, bo przecież ja jej mówię wszystko.. Mam dość jej kłamstw, jak ona mi wszystkiego nie powie, będę musiała poprosić Jai'a by opowiedział mi o wszystkim. Gdy dziewczyna skończyła swoją rozmowę, postanowiłam zacząć swój wywiad. -Więc kto dzwonił? -spytałam, a ona spojrzała na mnie spod gęstego wachlarza rzęs. 

-Mhm, no, ten...Luke -odparła drapiąc się po głowie. 

-Luke? Coś jest między Wami? 

-Nie no coś Ty, tylko przyjaźń -zapewniła mnie, a ja od razu chciałam wyjąć telefon by napisać do Jai'dona. 

-Oj, a tak się nie lubiliście -powiedziałam z wymuszonym uśmiechem. Okłamuję mnie cały czas, ale pytanie brzmi -dlaczego? 

-Wiesz, muszę zaraz lecieć -powiedziała, wstając ze swojego miejsca i chwytając torebkę w dłoń. 

-Czemu tak szybko? -spytałam i uniosłam lewą brew na znak zdziwienia. 

-Uh, mam jutro test z matematyki -odparła i poszła w stronę frontowych drzwi, podążyłam za nią. 

-A oki -odpowiedziałam,a dziewczyna podeszła do mnie, od razu zamykając w uścisku. 

-Pa kochana, pamiętaj nie trzymaj Jai'a aż tak bardzo na dystans 

-Pa, powodzenia z testem -powiedziałam na pożegnanie, a ona wybiegła niczym gepard i niemalże tak samo wbiegła do czarnego range rovera, ach no tak Luke..

Nie czekając ani chwili dłużej, chwyciłam w ręce telefon, po czym zaczęłam pisać krótka wiadomość do Jai'a.

                                                                                         Jai 

Siedziałem na sofie, rozmawiając z moim bratem i Taylor. Właściwie to słuchałem ich słodkich gadek. Dobra, ciesze się że mój brat jest szczęśliwy, ale słuchanie ich gadania dzień w dzień potrafi być przytaczające.. 

-Jai..doszły mnie słuchy, że twoja randka z Arianą nie miała w sobie w ogóle namiętności- powiedział Luke obserwując moją reakcje. 

-Namiętności? Co do cholery? -spojrzałem na nich zdziwiony, na co wymienili się spojrzeniami.

-Co dla was oznacza słowo namiętność? Miałem uprawiać z nią seks na pierwszej randce? Czy was już do resztki pogrzało?! 

-No wiesz, mogłeś ją chociaż pocałować! -odezwała się Taylor. 

-Nie chcę być zbyt nachalny..poza tym na pierwszej randce to za szybko. 

-Jai.. pocałowałeś ją dużo wcześniej, już nie pamiętasz?-przypomniał Luke -Dobra, to była chwila impulsu, nie planowałem tego. I przypominam, że zaczęliśmy od nowa, więc tamten pocałunek się nie liczy -wzruszyłem ramionami ze zwycięską miną.

 -Ja uważam, że 'pierwszy pocałunek' nie powinien zależeć od randek -wtrąciła Tay.

 -A niby od czego? 

-No cóż, właśnie od chwili impulsu. Powinien być z zaskoczenia.. Bez względu na to ile randek macie za sobą, bo przecież znacie się długo, po prostu zaczęliście się spotykać od wczoraj tak praktycznie. A i skoro łączy was jakieś uczucie, to po co przekładać ten pocałunek na którąś tam randkę, to trochę bez sensu -odpowiedziała z całkowitą powagą.

 -Po pierwsze, nie wiem jakby zareagowała. Po drugie, nie jestem całkowicie pewien co nas łączy. 

-Kurde Jai, czy Ty jesteś ślepy? Serio myślisz, że Ariana umówiłaby się z Tobą, gdybyś się jej nie podobał? Ona jest Tobą zainteresowana, tylko stara się to ukrywać, a gdyby ona była dla ciebie obojętna, nie chciałbyś zacząć od nowa waszej znajomości tylko miałbyś na to wyjebane. Ja nie wiem co z wami jest, że tak się z tym ukrywacie. A jak Ci się wydaje, jakby zareagowała? Bo według mnie nie pobiłaby Cię, bo niby dlaczego miałaby to robić. Nie rozumiem twoich wątpliwości, naprawdę. 

-Dobra, skończcie już, nie macie czegoś innego do roboty? -zapytałem, poprawiając swoją czapkę. Odpowiedzi nie dostałem, za to irytująca mnie dwójka poszła do pokoju na górze. Szczęśliwy, że nie muszę słuchać ich kazań, oparłem głowę o skórzane oparcie sofy. Mój spokój trwał niecałe pięć minut, gdyż mój telefon wydał z siebie dźwięk, sygnalizujący sms'a. Lekko zirytowany, sięgnąłem po komórkę leżącą na stoliku przede mną. Na wyświetlaczu, pojawił się sms który jak się okazało był od Ariany, od razu otworzyłem wiadomość.                        

                                                                                            Ariana

Otworzyłam drzwi i moim oczom ukazał się chłopak w szarych dresach i obcisłej, białej koszulce. 

-Nie spodziewałam się Ciebie tak szybko-odparłam jak najbardziej szczerze, wpuszczając chłopaka do środka, ten od razu wszedł z wielkim uśmiechem na ustach. 

-Miałem być, to jestem. Po co zwlekać? 

-Czego się napijesz? Kawy, herbaty? -spytałam, zmieniając temat. Oboje skierowaliśmy się do salonu. 

-A co mi zaproponujesz? -spytał z lekko zadziornym uśmieszkiem 

-Kawę -powiedziałam i poszłam w stronę kuchni. Podeszłam to dzbanka, w którym kilka minut temu zaparzyłam świeżej i gorącej kawy. Wyjęłam z szafki czarny kubek i od razu nalałam do niego gorącego napoju. Zabrałam kubeczek z blatu i szybko odwróciłam się, Po czym poczułam, dość mocne zdarzenie i usłyszałam dźwięk tłuczonego szkła. Szybko podniosłam wzrok i ujrzałam Jai'a, który okazał się winowajcą. Zauważyłam, że gorąca kawa, która niegdyś znajdowała się w kubku, teraz jest na białej koszulce Jai'a. Jego mina wyrażała dwie emocje, rozbawienie i wkurzenie. Od razu zakryłam dłonią usta.A chłopak lekko odsunął się od stłuczonego szkła. 

-Boże Jai, przepraszam! Jezu nic Ci nie jest? 

-Ariana, spokojnie. Nic mi nie jest, to tylko gorąca kawa. 

-Tylko?! Ty jesteś nie poważny? Mogłam Ci pomarzyć skórę! Zdejmij tę koszulkę, jest cała mokra! -rozkazałam, na co chłopak uśmiechnął się i zrobił krok w moja stronę, co mnie zdziwiło. Zamiast być wściekłym, ten uśmiecha się do mnie, choć wylałam na niego gorący kubek kawy. 

-Jeżeli chciałaś, żebym się rozebrał, wystarczyło powiedzieć -mruknął, tym swoim ochrypłym głosem.

 -Zapamiętam to sobie -zapewniłam go, lekko śmiejąc się.

-Przepraszam -powiedział, patrząc mi w oczy.

 -Za co? -spytałam zszokowana.

 -Za to -odparł, po czym zrobił większy krok w moja stronę, przez co mój tyłek zderzył się z białą szafką. Zdziwiona uniosłam oczy, żeby spojrzeć w jego źrenice, w tęczówki jak głęboki, ciemny, pierwotny las. Powoli opuścił głowę niżej, aż jego usta zawisły tuż nad moimi, czułam jego oddech na policzkach. Nim się zorientowałam, poczułam jego usta na moich.  Jego wargi były miękkie i ciepłe i błagały o jakąkolwiek reakcje. Wyzywały moje, by się przyłączyły, by się poddały. Mężczyzna chwycił mnie za biodra i posadził na twardym, kamiennym blacie. Zdziwił mnie jego ruch, jednak nie zdecydowałam się na odepchnięcie go. Zamiast tego objęłam jego szyję obiema rękom, dając mu jeszcze większy dostęp do mojej osoby. Chłopak wykorzystał to i podszedł jeszcze bliżej, przenosząc dłonie z bioder, na talię. Kiedy jego język wysunął się między moje wargi i dotknął mojego, kiedy elektryzujący dreszcz przebiegł mi po plecach, podałam się. Wreszcie odwzajemniłam pocałunek. Położyłam ręce na jego klatce piersiowej i oderwałam się od niego. Zauważyłam, że jego pierś podnosiła się i opadała, kiedy wciągał powietrze, obserwując mnie z góry. Po kilku sekundach Jai uśmiechnął się w sposób, który nigdy tego nie robił. To nie był nonszalancki uśmiech jak zawsze, tym razem był to uroczy uśmiech. Odwzajemniłam go nieśmiało. 

-Jai...nie gniewem się na Ciebie -zapewniłam go, uśmiechając się.

 -Napewno nie? 

 -Nie, a teraz naprawdę zdejmij tę koszulkę, a ja dam Ci inną -rozkazałam na co chłopak odsunął się dwa kroki w tył, po czym przyglądał mi się badawczo i zdjął obcisłą koszulkę. Moim oczom ukazała się umięśniona klatka piersiowa, a na niej kilka tatuaży. Wspomniałam, że dzisiaj odkryłam, że Jai ma tatuaże na całej ręce i kilka na brzuchu? Jeżeli nie wspomniałam, to przepraszam. 

-Boże Święty -wyparowałam i zaskoczyłam z wcześniej zajmowanego przeze mnie miejsca i bez zastanowienia podeszłam do mężczyzny. Chwyciłam jego prawą rękę, obserwując uważnie każdy skrawek jego skóry. Opuszkami palców dotykałam każdego 'rysunku' po kolei. 

-Nie wiedziałam, że masz ich aż tak mnóstwo -odparłam, lekko marszcząc brwi -Nie podobają Ci się? -zapytał, bacznie mi się przyglądając.

 -Wręcz przeciwnie, są świetne! -odpowiedziałam pewnie. Mój wzrok skierował się w stronę piersi chłopaka. Moją uwagę przykuł cytat. Nie pewnie wyciągnęłam dłoń w jego stronę. 

-Spokojnie, nie ugryzę Cię -zaśmiał się, na co tylko uśmiechnęłam się i tak jak poprzednio, delikatnie, opuszkami palców, badałam każdą literkę po kolei. Zauważyłam, że Jai wciągnął powietrze, na co szybko odsunęłam dłoń. Speszona, spuściłam wzrok na podłogę, zauważając jego zaczerwienioną skórę na podbrzuszu. 
Chłopak chwycił mnie za podbródek i uniósł lekko ku górze, przez co nasze oczy się spotkały. Chwilę później Jai zostawił ślad swoich miękkich ust, na moim czole. 

-Jesteś urocza -stwierdził.

 -A Ty poparzony i pół nagi. Poczekaj, przyniosę zimny okład i jakąś koszulkę. Czym prędzej popędziłam na górę z kilku powodów. Rzeczy dla Jai'a to główny powód, drugim jest uporządkowanie myśli. Oblałam go kawą, całowałam się z nim na blacie kuchennym, dotykałam jego ręki i umięśnionej klaty. Muszę ochłonąć, to zbyt wiele jak na moją głowę, definitywnie. Dobra, Ariana, spokojnie. Musisz wrócić na dół. Chwilę później byłam już obok kanapy z wszystkimi potrzebnymi rzeczami.

___________________________________

Hejka kochani! Oto rozdział 12! Mam nadzieję, że Wam się spodoba :D Do napisania! 

7 komentarzy- następny rozdział!